A co ci sie najbardziej przydało?
![]() |
| Photo by Lucy Wolski on Unsplash |
Temat nawiązuje do pytania, które ktoś ostatnio mi zadał w temacie okołodzieciowych przygtowań. Postanowiłam napisać ale zaznaczam, jest to mocno, mocno subiektywne i dopasowane do egzemplarza Dzieciowego, który akurat nam się trafił i do naszej sytuacji:
1. Fotel! Brzmi conajmniej dziwnie ale juz spieszę wyjaśnić. Otóż naczytałam się o fotelu do karmienia od samego początku ciąży i moje hormony gromko zakrzyknęły CHCĘ! Po konsultacjach z milionem blogów, redditem i kilkoma grupami FB uznałam ze będzie to przydatny zakup choć nieco kosztowny. Wymarzyłam sobie uszaka. Osobisty zobaczył rozmiar fotela i jego cenę i znacząco popukał się palcem w czoło no to ok, szukam dalej.. Znalazłam. W IKEI. Fotel stanął w dziecięcym pokoju i życia sobie bez niego nie wyobrażam. W pierwszych trzech miesiącach kiedy Dzieć jeszcze nie przesypiał więcej niż 3h jednym cięgiem, karmiliśmy go w fotelu w małym pokoju, żeby nie budzić drugiego śpiącego opiekuna prawnego. Na fotel uciekałam podczas wizyt, kiedy Dzieć był przebodźcowany i trzeba było go odłączyć na chwilę od Cioć, Babć, Dziadków (niepotrzebne skreślić). Na fotelu czasem sama drzemałam jak Osobisty ogarniał Dziecia a ja potrzebowałam chwili spokoju dla siebie a sypialnia akurat była zajęta. Za jakiś czas planujemy male przemeblowanie i fotel stanie w salonie :) Nie pozbędziemy się go na pewno.
2. Następną rzeczą jest termometr do …mięsa…. Tak, tak, termometr do mięsa (taki długi szpikulec zakończony elektronicznym wyświetlaczem). A używamy go do mierzenia temperatury wody przygotowując Dzieciowi mieszankę. Zimna przegotowana woda jest w karafce, gorąca w czajniku. Wlewam zimną do szklanki, dolewam gorącej, wrzucam termometr i voila! Wiem dokładnie jaką temperaturę ma woda, nie robię tego na czuja i nie muszę próbować czy mleko nie jest za gorące. Wydatek rzędu kilkunastu złotych na Allegro a działa jak marzenie :)
3. A jak już jesteśmy przy wodzie to kupiłam też czajnik z regulowaną temperaturą podgrzewania. Dzięki niemu nie czekam w nocy aż woda się ponownie zagotuje tylko ustawiam temperaturę 45 stopni i tyle. Osobisty też sobie chwali bo on herbaciany jest i może sobie te swoje wymyślne herbaty przygotowywać mając wodę zawsze w idealnej temperaturze - czajnik ma kilka ustawień: wrzątek, zielona herbata, biała itd.
4. Suszarka do butelek. Niewielka, stoi sobie na blacie w kuchni i dzięki temu czyste i wyparzone butelki nie walają się wszędzie. Odkładam na nią też czyste smoczki, gryzaki i inne drobiazgi.
5. Słuchawki bezprzewodowe. Dzieć w którymś momencie wszedł w fazę kwękania i jęczenia bo chciał raczkować ale jeszcze nie potrafił. Dzięki słuchawkom mogę w takich sytuacjach być przy nim i się z nim bawić a jednocześnie nie dostać bólu głowy od ciągłego jojkania. Słuchawki łączą sie z telefonem, ja słucham podcastów a Dzieć ma mamę obok. Słuchawek używam tez podczas spacerów do słuchania podcastów albo rozmowy przez telefon - zakup idealny.
6. Stopery do uszu - w dni kiedy ja odsypiam a Osobisty bierze nocną zmianę używam stoperów. Dzięki temu się wysypiam (i nie slyszę jak Osobisty chrapie - kolejny plus dodatni).
7. Rękawice do wózka - zima, zimno, ręce marzną nawet w rękawiczkach. Wyhaczyłam na Allegro śliczne rękawice: zaczepiane o rączkę, obszyte jakimiś kłaczkami i podbite polarem. W końcu mogę iść do parku i nie marznąć w łapy. Osobisty też używa i sobie chwali, mimo że jak zobaczył to się pośmiewywał ze takie hipsterskie wzorki na nich są.
Chyba tyle na razie, jak skonsultuję tę listę z Osobistym to pewnie coś na nią jeszcze wpadnie.


Komentarze
Prześlij komentarz