Transportowanie Dziecia czyli przygoda z wózkiem
![]() |
| Photo by Kama Tulkibayeva on Unsplash |
*wbrew pozorom ten wpis naprawdę będzie o wózku a nie o schodach
Wybór wózka to temat rzeka. Wózków są miliony, tanich i drogich. Ładniejszych i mniej ładnych. 3w1, 2w1 i tak dalej i tak dalej. Pamiętam jak pojechaliśmy do S(klepu) i zobaczyliśmy te bryki na własne oczy. I oczywiście zgłupieliśmy. Ceny kosmiczne, nie wiadomo na co się zdecydować ale w końcu wybraliśmy. Tzn. ja wybrałam. Sercem ofkors.. I tu zaczynają się schody* bo… Wózek śliczny, 3w1, gondola, spacerówka i nosidło na przywiezienie Dziecia ze szpitala. Normalnie Ferrari.. Kolory piękne. Duży, stabilny. Miodzio! I OK. Gondoli używaliśmy przez jakieś trzy miesiące, potem spacerówki na płasko (używamy nadal bo Dzieć jeszcze nie siada), fotelik wiadomo, musowo być musi bo bez fotelika do Dziadków jednych ani drugich sie nie wybierzemy. No ale mamy spory problem. Dlaczego?
Tytulem wyjaśnienia zanim przejdę do tematu właściwego: ja mam metr sześćdziesiąt w kapeluszu, na obcasach i w dobry dzień. To pierwsze primo. Drugie primo: mieszkamy na osiedlu z czasów starego dobrego PRLu i mimo że ja nasze osiedle kocham miłością absolutną (za cudownych sąsiadów, zieleń, bliskość komunikacji zbiorowej, łatwość wydostania się z miasta czy fakt, że ludzie z sąsiednich bloków nie zaglądają nam w okna) to problemem dla mnie stały się właśnie schody. Ilość schodów. Małe, ciasne windy i schody schodzące z parteru na zewnątrz klatki. Schodki między alejkami osiedlowymi. Bogowie, mieszkam na tym osiedlu juz sporą chwilę i nigdy nie zauważyłam ile tu jest cholernych schodów. I po trzecie primo suprimo: wspomniana już wcześniej cesarka i schody (tak, znowu schody, robie sie monotematyczna, wiem).
Jak wspomniałam Dzieć urodził się w czerwcu więc zasadniczo na spacery mogliśmy wychodzić od razu. Pierwszy spacer, ja po cesarce obolała i nie mogąca nic podnosić, zjeżdżamy windą z gondolą, Osobisty podnosi wózek, żeby znieść go po schodach, lekko stęknął i mowi: „no co jak co ale ty tego nie podniesiesz”. „E tam” myślę. „Dojdę do siebie, zagoję się i będzie git”. Ale właśnie nie było. Gondoli nie byłam w stanie sprowadzić z tych cholernych schodów na parter bo miałam wrażenie, ze Dzieć zaraz wypadnie. O zniesieniu mowy nie było bo wózek ciężki, ja mam krótkie ręce i nogi i zaplątać się łatwo. Schodki między alejkami: ręce bolą bo ciężar opiera sie głównie na rękach. I do tego ja, obolała po bądź co bądź operacji, chodząca od ławki do ławki. Efekt: mnóstwo cudownych letnich dni zmarnowanych na czekaniu, żeby Osobisty wrócił do domu z pracy i zniósł wózek po schodach żebyśmy mogli wyjść. Ze spacerówką było nieco lepiej ale i tak ręce bolały. A wciągnięcie wózka po schodach na górę kończyło się tym, że byłam zasapana jak parowóz i mokra jak mysz.
Z bólem serca musiałam ogłosić kapitulację i zaoferować cudo 3w1 Kuzynce, mieszkającej w domu na wsi czyli bez milionów schodów dookoła. Aaaa i jeżdżącej kombiakiem a nie, jak ja, małym miejskim samochodem (nasze wózkowe Ferrari zajmowało niemal cały bagażnik).
Znów siadłam do Internetów i bogatsza o doświadczenia ostatnich 4 miesięcy wiedziałam juz czego szukam: lekkiego wózka spacerowego, rozkładanego na płasko, składającego się w książkę i niezajmującego dużo miejsca w bagażniku. I biegowego jako, że Osobisty planuje wrócić do treningów i wspominał, że w sumie mógłby biegać z Dzieciem w wózku. Wybór padł pewien włoski model i zakochałam sie w nim od pierwszego spaceru. Prowadzi się jedną ręką, hamulce działają tak, ze ścieżka do domu moich Rodziców w górach mi nie straszna, po schodach mogę go bezproblemowo sprowadzić i wyciągnąć do góry. Po włożeniu do samochodu coś jeszcze powinno sie w bagażniku zmieścić. I dziś mogę powiedzieć: żałuję, ze nie wpadłam na niego wcześniej bo pewnie kupiłabym całość czyli 3w1 tej właśnie firmy.
No ale jak to podsumował Osobisty: „mądry Polak po świętach”.
Zatem drogie przyszłe mamy: kupując sercem sprawdźcie najpierw ile waży gondola i rozejrzyjcie sie dookoła ile schodów macie do pokonania, ile miejsca w domu/mieszkaniu i czy ogarniecie ciężar wózka + Dziecia.
A w następnym poście będzie o elektronice :)


Komentarze
Prześlij komentarz