Elektronika i inne gadżety
![]() |
| Photo by Brina Blum on Unsplash |
I ja i Osobisty lubimy gadżety. Osobisty nawet chyba bardziej i od zawsze, ja przy nim też nieco się rozbestwiłam, przyznaję się bez bicia. Jeśli chodzi o Dziecia to pewnie pójdzie w nasze ślady, bo już zaczął go interesować mój smartwatch. ;-) Ale do rzeczy. Przegadaliśmy dzisiaj jakie gadżety mniej lub bardziej udane nam się kupiło w ostatnich miesiącach. I żeby nie było, blog jest mój i zawiera moje subiektywne opinie :)
Rzecz pierwsza. Najdroższa jaką kupiliśmy i używana jak dotąd tylko połowicznie czyli monitor oddechu połączony z nianią elektroniczną. No więc tego ten…. Monitor oddechu to takie płytki-czujki do włożenia pod materac w łóżeczku, które alarmują jeśli dojdzie do bezdechu i eliminują ryzyko SIDS (każda młoda mama na pewno wie co to SIDS i spędza jej to sen z powiek). Niania elektroniczna to wiadomo, wyjaśniać nie trzeba. Używamy tylko niani. Dlaczego? Ano póki Dzieć śpi z nami w pokoju nie odczuwaliśmy potrzeby podłączania monitora. Nie twierdzę jednak, ze to się nie zmieni jak Małego wyprowadzimy do jego własnego pokoiku. Druga rzecz dotycząca spokoju serca rodziców siedzących w drugim pokoju podczas gdy progenitura śpi to kamera IP. Mimo, ze mieszkamy w bloku i teoretycznie zawsze można wejść do pokoju i sprawdzić, to często spoglądamy na kamerkę żeby Dziecia nie obudzić skrzypiąc panelami. I przyznaję, że na wyjazdach kamerki mi najbardziej brakuje bo u każdych Dziadków mamy do pokonania albo kilometry schodów albo ogólnie domu, żeby sprawdzić co sie z Małym dzieje. Kamerki Osobisty zamówił za niewielkie pieniądze bezpośrednio od Chińczyków, kosztowały ułamek cen sklepowych, łączą się z apką na telefonie i tablecie i tylko czasem jak sieć się rozepnie to w środku nocy potrafi sie odezwać metaliczny glos mówiący, ze połączenie się właśnie odnowiło. Na szczęście zdarzyło się to do tej pory dwa razy a Dzieć to po prostu zignorował ale ja prawie dostałam zawału :D
Kolejna rzecz ułatwiająca nam życie to lampka nocna. Z czasów przeddzieciowych mamy dużą, dwustronną lampę nad łóżkiem, idealną do czytania książek, ale nie do wstawania w nocy do karmienia. Jako, że karmię od początku mlekiem modyfikowanym to w nocy muszę wstać, pójść do kuchni, rozmieszać mleko.. ciężko to zrobić w egipskich ciemnościach. Mała lampeczka, pieszczotliwie zwana przez nas Buką (przypomina mi Bukę z Muminków) świeci przytłumionym, ciepłym, żółtawym światłem, wyłącza się po jakimś czasie sama i jest ładowana kablem USB. Kosztowała naprawdę grosze i bierzemy ją ze sobą na każdy wyjazd. Zakupowy strzał w dziesiątkę.
Ostatni gadżet do spania to Szumiś. Mały pluszak emitujący biały szum. Nie używamy wersji na wypasie łączącej się z apką w telefonie (podobnie jak nie mamy pralki w Wi-Fi) ale używamy tego łączącego małą podróżną maskotkę i większego misia. I w sumie nawet wersja podstawowa by sie u nas sprawdziła całkiem nieźle.
Przy karmieniu mm bądź mlekiem odciąganym przydatny jest sterylizator do butelek. Posiadamy trzy :D jeden w domu i po jednym u każdych Dziadków. Po prostu nie kalkulowało nam się zawsze wozić go ze sobą bo trochę miejsca zajmuje więc dokupiliśmy po jednym do każdego domu. I działa super. W domu posiadamy model Philipsa a u Dziadków wersje tańsze ale równie skuteczne. Sterylizują parą wodną, używamy ich też do sterylizacji smoczków a ostatnio Osobisty wyparzył w naszym bombillę do yerby… I odkamienia się je cudownie prosto... octem jabłkowym.. A i co do karmienia, to jedna rzecz, która kompletnie się nie przydała to podgrzewacz do butelek. W teorii super, na noc podgrzewa wodę w butelce i ma sie wszystko gotowe do zrobienia mleka. W praktyce zrezygnowaliśmy z podgrzewacza bardzo szybko na rzecz czajnika z ustawianą temperaturą podgrzania wody. Używamy go wszyscy a identyczny kupiłam już komuś w prezencie :)
Mam nadzieję, że informacje się Wam przydadzą :) w przypadku pytań, zostawcie komentarz :)
A ciąg dalszy nastąpi..


Komentarze
Prześlij komentarz